Jak przetrwać drugiego maja w pracy? Kiedy nikt niemal nie pracuje, kiedy po korytarzach w pracy hula wiatr, kiedy bufet służbowy zamknięty (wiem, wiem, i tak nigdy z niego nie korzystam) i kiedy telefon dzwoni tylko przez pomyłkę? Trzeba mieć bento i precyzyjny plan dnia. Pierwszą część mam z głowy, o drugą zadbam od samego rana:
i jabłuszko.
A Wy pracujecie, czy się byczycie? Obiecuję, nie będę zazdrosna :) Miłego czwartku.
ja "wypoczywam" od poniedziałku, ale rozumiem jak to jest, bo też bywałam w takie długie weekendy w pracy! bento to faktycznie dobry plan:)
OdpowiedzUsuńJa też z pracy pozdrawiam. Za oknem widoki jakby co najmniej osiemnasta była - ciemno, leje, burza, paskudnie.
OdpowiedzUsuńAle co tam! Z takim jedzonkiem da się żyć :)
Siedzę w domku i zazdrośnie patrzę na Twoje bento;) Miałam ambitny plan gdzieś się ruszyć, ale patrząc na pogodę, to właśnie na siedzeniu w domu się skończy...
OdpowiedzUsuńJeśli o mnie chodzi pracuję ale od 14 do 22 :) żadnych forów w pracy nie ma.
OdpowiedzUsuńZa oknem i tak zimno, wietrznie i padająco... :D więc jakoś idę z chęcią do pracy.
pozdrawiam.
Ani nie pracuję, ani nie leniuchuję. Gorzej- uczę się do matury :(
OdpowiedzUsuńJabłuszka wyglądają pysznie! :D