czwartek, 14 kwietnia 2011

37

Dziś znowu skromnie - kasza jaglana z ogórkiem i papryką.
A skromnie dziś było m.in. dlatego, że przygotowywałam dziś moje urodziny w pracy. Zostawiłam więc trochę miejsca na domowe pralinki:
Kilka zostało jeszcze w domu, resztę spałaszowali współpracownicy. 
Akurat te kulki robiłam z płatków owsianych, masła, cukru i kakao. Obtaczałam w wiórkach kokosowych i kakao. Ten przepis pamiętam z dzieciństwa - mama robiła mi te makaroniki owsiane rozgrzewając masło z cukrem i kakao a potem mieszając to z płatkami owsianymi. Wylewała to na talerz i po przestygnięciu kroiła na kwadraciki. 
Te kulki zrobiłam właściwie z takich samych składników, ale korzystałam z przepisu jaki znalazłam kiedyś tam w Ikei. 
Przepis na 15-20 kulek (ja zrobiłam maleńkie, żeby mi się mieściły w papilotki, więc wyszło ich więcej)

100 g. masła
100 g. cukru (ja użyłam cukru pudru)
3 łyżki stołowe kakao
300 g. płatków owsianych
3 łyżki stołowe mocnej ostudzonej kawy
cukier, kakao lub wiórki do obtoczenia

Wymieszać miękkie masło, cukier, kakao, kawę i płatki. Wstawić na pół godziny do lodówki. Z masy formować kulki i obtaczać w cukrze, wiórkach lub kakao. Schłodzić i podawać. 

Robiłam też pralinki z masy, z jakiej robi się stary dobry blok czekoladowy. Pamiętacie blok? Mniam...

1 kostka masła lub margaryny
1 opakowanie mleka w proszku (250 g.)
6 łyżek wody
1 łyżka kakao
1 szklanka cukru
bakalie i herbatniki
cukier, kakao, posypka do obtoczenia

Do garnka (rondelka) wlewamy wodę, wsypujemy cukier i kakao oraz wrzucamy margarynę. Trzymamy na wolnym ogniu do rozpuszczenia margaryny (uwaga, żeby nie przypalić cukru!). Jak masa przestygnie połączyć ją łyżką (można też mikserem) z mlekiem w proszku - ale mleko nie musi być zbyt dokładnie wymieszane. Na koniec w masę wkruszamy herbatniki i wsypujemy bakalie, mieszamy. Taką masę możemy wylać do foremki i po stężeniu możemy kroić w plastry, lub kostkę. Możemy też wstępnie ją ochłodzić i zrobić z niej pralinki, obtaczając je na koniec w cukrze, cukrowej posypce lub wiórkach kokosowych. 

Domowe wyroby, słodkie i nie tylko, cenię sobie nad wyraz - choćby dlatego, że wiem, co do nich dodałam. A jeśli ktoś mnie nimi częstuje, to wiem też, że oprócz składników spożywczych, włożył w nie energię, zapał i chęć podzielenia się własnym wysiłkiem. 

Miłego dnia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć, uwielbiam czytać komentarze i na nie odpowiadać. Więc komentuj: